Dania bezmięsne

czwartek, 04 lipca 2013

Witajcie słonecznie :)

Tak oto rzeczywistość potrafi zmieniać nasze plany. Wpis o placuszkach miał być wczoraj. Niestety, z przyczyn niezależnych ode mnie pojawia się dopiero dzisiaj. Przepraszam i mam nadzieję, że placuszki Wam to wynagrodzą :)

To szybkie, lekkie i bardzo smaczne danie. W sam raz na lato.

 


Placuszki jogurtowe z truskawkami.

Placuszki:

  • 150 g mąki pszennej
  • 2 jajka
  • 100 ml jogurtu naturalnego
  • 80 ml śmietany 12%
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka cukru
  • kilka truskawek pokrojonych w mniejsze kawałki
  • cukier puder

Sos truskawkowo-bananowy:

Oddzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy z 1 łyżeczką cukru na sztywną pianę. Mąkę ucieramy z żółtkami i szczyptą soli na gładką masę. Możemy to zrobić łyżką, możemy też mikserem. Dodajemy pianę z białek i mieszamy rasem. Na koniec wsypujemy pokrojone truskawki. Smażymy na oleju zgrabne, okrągłe placuszki do momentu, aż z obu stron zrobią się rumiane. Odsączamy na ręczniku papierowym.

Podajemy opruszone cukrem pudrem z sosem truskawkowo-bananowym.

Życzę smacznego :)

 

Przepis dodaję do akcji: Truskawkowy zawrót głowy 2013



Truskawkowy zawrót głowy 2013

 

Owoce z sadu i działki

Owoce z sadu i dzialki

wtorek, 18 czerwca 2013

Witam Was ciepło.

Sezon truskawkowy trwa, a że to moje ulubione owoce, to trochę szaleję. Oczywiście na miarę czasu i możliwości konsumpcyjnych. Ostatnio zrobiłam knedle. Niby nic takiego, ale dla mnie to ważne wydarzenie, bo ja te knedle robiłam pierwszy raz w życiu. Przepis poniewierał się w zeszycie od niepamiętnych czasów, a ja go omijałam szerokim łukiem. Dlaczego? Cóż, uważałam, że knedle trudno jest zrobić, jeszcze trudniej ugotować tak, żeby nie rozpadły się. No i ja nigdy nie byłam dobra w lepieniu ciasta. Nie wychodzi mi, nie mam cierpliwości... Pomimo tego skusiłam się na knedle i nie żałuję. Były przepyszne. Nie rozpadły się w gotowaniu. W najbliższym czasie znowu je zrobię i Was też zapraszam do wypróbowania tego przepisu.


 

Knedle z truskawkami.

  • 300 g ziemniaków
  • ½ szklanki mąki pszennej
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • truskawki
  • śmietana
  • cukier

Ziemniaki najlepiej ugotować dzień wcześniej w osolonej wodzie, rozgnieść jak do obiadu i zostawić w lodówce. Na drugi dzień wystarczy je zetrzeć na tarce, na grubych oczkach (biorąc po garści, nie potrzeba mielenia i mycia maszynki :)).

Truskawki myjemy, osuszamy i jeżeli są duże, kroimy na mniejsze kawałki.

Do miski ze zmielonymi lub tartymi ziemniakami wsypujemy mąkę, sól, wbijamy jajko i wyrabiamy ciasto. Jeżeli będzie zbyt kleiste (to zależy od ziemniaków), dodajemy jeszcze nieco mąki (1 łyżkę). Gotowe ciasto formujemy w wałek o przekroju około 5 cm i kroimy na grubość około 1 cm. Rozpłaszczamy nieco dłonią i w tak przygotowany placuszek zawijamy uprzednio przygotowaną truskawę. Zlepiamy dokładnie, aby nie wyciekł nam sok, uważamy też, aby ciasto było mniej więcej równej grubości na całym knedelku.

Knedle gotujemy bezpośrednio po przygotowaniu, bo ciasto z ziemniakami wysycha. Wrzucamy delikatnie na wrzącą, osoloną wodę i gotujemy około 4-5 minut od momentu wypłynięcia na wierzch. Wyławiamy łyżką cedzakową, i na talerzach oplewamy śmietaną i posypujemy cukrem.

Smacznego:)

 

Przepis dodaję do akcji: Truskawkowy zawrót głowy 2013.

Truskawkowy zawrót głowy 2013

 

środa, 22 maja 2013

Witajcie :)

Czy Wy też tak macie, że nie przepadając za konkretnym daniem nachodzi Was czasem ochota, aby jednak je zjeść? Ja mam tak np. z krokietami z mięsem, pierogami z mięsem. Nie lubię i już, ale czasami mam na te dania dziką wręcz ochotę. Jem je potem bez przekonania. Pierwsze dwa, trzy kęsy to jest niebo, ale dalej już jest pod górkę. I dochodzę do wniosku, że jednak tego nie lubię, nie wiem po co robiłam i ogólnie kicha. Kolejnym daniem z mojej kolekcji "nie lubianych" są właśnie kluski francuskie. Obiektywnie bardzo dobre, wszyscy się zachwycają, a mnie właśnie dziś naszła na nie chwilowa ochota. Zrobiłam, no i ... zrobiłam... Udały się wyśmienicie. Na tym zakończmy. Pomimo wszystko zachęcam Was do wypróbowania, jeżeli ktoś jeszcze nie zna tego przepisu. Kluseczki są delikatne, pyszne, znakomite jako samodzielne danie z topionym masełkiem lub jako dodatek do zup, sosów itd.

 


 

Delikatne kluseczki francuskie.

  • 2 łyżki masła w temp. pokojowej
  • 1 łyżeczka soli
  • 5 jajek
  • ¾ szklanki mąki pszennej (około 5 łyżek raczej pełnych)
  • ¾ szklanki mąki kukurydzianej (5 łyżek pełnych)

Wodę zagotowujemy z 1½ łyżeczki soli w szerokim garnku. Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy je na sztywną pianę. Masło ucieramy z solą na puch (mikserem) i dodajemy żółtka, razem miksujemy i dodajemy obie mąki. Na koniec dodajemy ubite na sztywno białka, miksujemy.  Ciasto powinno mieć dość gęstą konsystencję. Przy pomocy małej łyżeczki nabieramy niewielkie porcje ciasta i wrzucamy je na wrzącą wodę. Ważne jest, aby ciasto nie było zbyt rzadkie. W tym celu możemy najpierw na próbę wrzucić jedną kluseczkę. Jeżeli się rozpłynie, znaczy to, że do ciasta trzeba jeszcze dodać mąki. Istotne jest także, aby kluseczki były małe - lepiej się gotują - i pamiętajmy, aby wrzucać je dość szybko, bo muszą się gotować równomiernie. Delikatnie zamieszajmy i kiedy nasze kluseczki wypłyną na wierzch, gotujemy je jeszcze około 5 min. Odcedzamy - także delikatnie - i podajemy z roztopionym masełkiem, albo do zupy, albo do gulaszu, sosu. Tak, jak kluseczki :)

Z podanych proporcji wychodzi duża ilość klusek i może to powodować trudności podczas gotowania, więc z powodzeniem możecie je zrobić z połowy porcji.

Smacznego :)

 

Przepis dodaję do akcji: Wegetariański obiad.

czwartek, 21 czerwca 2012

Witam się z Wami serdecznie. Na straganach, w warzywniakach, w supermarketach królują młode, pyszne ziemniaczki. Zajadam się nimi od jakiegoś już czasu. Zdetronizowały kompletnie te ubiegłoroczne. Kilka takich zapomnianych ziemniaków leżało sobie u mnie. Poleżałyby jeszcze trochę i musiałabym je wyrzucić, a nie lubię marnować jedzenia. Postanowiłam je jakoś wykorzystać i usmażyłam  placki ziemniaczane, ale nie z tartych surowych ziemniaków - bo takich nie lubię, są zbyt tłuste jak dla mnie. Placuszki powstały z ziemniaków ugotowanych i przepuszczonych przez praskę. Ja je bardzo lubię, mam nadzieję, że Wam też będą smakowały.

 


 

Placki ziemniaczane z gotowanych ziemniaków z sosem chrzanowym i jajkiem na twardo.

Placuszki:

  • ½ kg ziemniaków
  • 1-2 łyżki mąki kartoflanej
  • 1 jajko
  • sól, pieprz
  • bułka tarta
  • olej do smażenia

Ziemniaki obieramy, gotujemy w osolonej wodzie, odcedzamy i przepuszczamy przez praskę lub mielimy. Wbijamy całe jajko, dodajemy mąkę kartoflaną, sól i pieprz do smaku i mieszamy rasem - najwygodniej ręką. Powstanie nam ciasto ziemniaczane jędrne i gładkie. Jeżeli będzie zbyt kleiste, możemy dodać troszkę bułki tartej i ponownie wymieszać. Formujemy gruby wałek, obtaczamy go w bułce tartej, kroimy na placuszki grubości około 1 cm, obtaczamy w bułce tartej i smażymy na złoto na rozgrzanym oleju. Odkładamy na ręcznik papierowy, aby pozbyć się nadmiaru oleju.

Sos chrzanowy:

  • 1-1,5 szklanki bulionu
  • 2 łyżki chrzanu
  • 1-1,5 łyżki mąki pszennej
  • 3 łyżki śmietany 12%
  • sól, cukier, sok z cytryny.

Chłodny bulion wymieszać z mąką i chrzanem, zagotować cały czas mieszając i chwilę gotować na małym ogniu (oczywiście mieszając od czasu do czasu). Ja sosy na bazie mąki pszennej gotuję uparcie około 10 minut. Doprawić do smaku, wymieszać ze śmietaną.

Ponadto:

  • jajka ugotowane na twardo - ilość według uznania.

 

To bardzo proste i smaczne danie. Takie zwyczajne, jak w czasach mojego dzieciństwa, kiedy mięso było zdobyczą po wielogodzinnym staniu w kolejce od 5 rano, a ziemniaki rosły u babci na działce lub w polu, kury znosiły jajka... Można podać z surówką, ale ja preferuję bez...

Życzę Wam smacznego:)


wtorek, 15 maja 2012

Witam Was serdecznie :)

Od jakiegoś czasu "zalegała" mi w lodówce kapusta. Właściwie pół główki. Trzeba było coś z nią zrobić, no i u pojawił się problem, bo ja słodkiej kapusty nie lubię, ale moja połówka owszem i to bardzo. Przyszedł mi do głowy pomysł na nietypowy jak dla nas obiad. Nietypowy, bo nie z ziemniakami, kaszą, ryżem, nie zapiekanka. A co? Kulebiak :) Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Obiad był pyszny, kapusta w takiej formie bardzo mi smakowała. Mam nadzieję, że wam też zasmakuje.

 


 

Kulebiak.

Ciasto drożdżowe:

  • 2,5 szklanki mąki
  • około 200 ml mleka
  • około ¼ szklanki oleju
  • 1 jajko
  • 7g suchych drożdży lub 15g świeżych
  • 2 łyżeczki cukru
  • ½ łyżeczki soli

 

Farsz z kapusty:

  • około ½ średniej główki kapusty
  • 1 cebula
  • 1 jajko
  • sól, pieprz, kminek, majeranek, tymianek, papryka słodka

 

Suche drożdże mieszamy w misce z mąką. Jajko roztrzepujemy i wlewamy około ¾ do mąki. ¼ zostawiamy do posmarowania wierzchu ciasta przed pieczeniem. Podgrzewamy mleko i takie ciepłe (ale nie gorące) wlewamy do miski z mąką, jajem, drożdżami. Dodajemy olej, sól, cukier i wyrabiamy ciasto. Ma być gładkie, niezbyt suche. Jeżeli jest zbyt suche, twarde, dodajemy troszkę mleka i dalej wyrabiamy. Wierzch lekko posypujemy mąką, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 1 godzinę.

Jeżeli używamy świeżych drożdży musimy przygotować rozczyn. Ciepłe mleko mieszamy z drożdżami, cukrem i odrobiną mąki i pozostawiamy na około 20 min. Po tym czasie rozczyn wlewamy do mąki, dodajemy pozostałe składniki i wyrabiamy i postępujemy jak powyżej.

Kapustę szatkujemy lub kroimy w kostkę. Cebulę także kroimy w kostkę. Podsmażamy cebulkę na oleju i dodajemy kapustę. Wszystko razem chwilę podsmażamy, podlewamy wodą i dusimy na małym ogniu pod przykryciem. Podczas duszenia dodajemy przyprawy do smaku, jeżeli jest potrzeba - dolewamy jeszcze troszkę wody. Ja dusiłam około 30 minut, aż kapusta stała się miększa, taka charakterystycznie szklista, ciemniejsza i oczywiście woda, którą ją podlałam, odparowała. Podczas duszenia nie zapominajmy o mieszaniu od czasu do czasu, bo możemy niechcący kapustkę przypalić. Wbijamy jajko i mieszamy całość przez chwilę jeszcze trzymając na ogniu. Pozostawiamy do wystygnięcia

Wyrośnięte ciasto przekładamy na blat posypany mąką i rozwałkowujemy niezbyt cienko na kształt mniej więcej kwadratowy (mnie zawsze wychodzi koło ;)) Dzielimy na dwie części - żeby było wygodniej - i nakładamy na obie części przestygnięty farsz. Pozostawiamy około 2 cm wolnego ciasta wokół. Zwijamy jak roladę, końce podwijamy pod spód i kładziemy na blaszce przykrytej papierem do pieczenia (oczywiście wszystkimi brzegami ciasta do spodu). Leciutko posypujemy mąką i zostawiamy jeszcze na około 20 min. do wyrośnięcia. Wierzch smarujemy pozostałą ¼ jajka i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 200ºC na około 40 minut. Pieczemy do ładnego zrumienienia. Ja pierwsze 20 minut piekę z dolną i górną grzałką, później zostawiam włączoną tylko grzałkę dolną.

Kulebiak smakował wyśmienicie jako oddzielne danie, ale myślę, że z czerwonym barszczykiem też będzie wyborny.

Smacznego :)

 

 

Tagi
Akcja: Nie kradnij zdjęć! Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi Jemdobrze.com.pl - jemy dobrze i zdrowo!